Nowy wpis (konkurs) na: http://jedwabna.me/konkurs-wygraj-kosmetyki-marki-patrub/
Komentujcie tylko na nowym blogu pod linkiem! :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat Rub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pat Rub. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 27 lipca 2014
niedziela, 23 marca 2014
sobota, 15 czerwca 2013
ekoAmpułka pod oczy od Pat&Rub + Dzień Ojca
Wczoraj rozpoczęłam ćwiczenia z Mel B, do których tak długo się zbierałam. Wcześniej ćwiczyłam z Ewą, jednak dosyć szybko znudziła mi się ta monotonność i brak energii-nie chcę tutaj nikogo urazić, po prostu stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie. Po wczorajszym 45 minutowym treningu poczułam, że żyję i chcę więcej! Pomimo, że jestem dzisiaj lekko obolała, czuję ze to jest to! Od niedawna jednak co innego zaprząta moją głowę...
...Jak wiemy, Dzień Ojca zbliża się wielkimi krokami. Od jakiegoś czasu zaczęłam myśleć co mogłabym sprezentować mojemu tacie i co by go najbardziej ucieszyło... Pierwsze co mi przyszło do głowy, to mój powrót na wakacje do domu po wielu miesiącach studiów, daleko od niego :P Ale przecież cóż to byłby za prezent - żaden :P Poszperałam troszkę w internecie i znów trafiłam na stronę CupoNation, kiedyś już o niej słyszałam i nawet korzystałam z kilku promocji, głownie w drogeriach, więc mam nadzieję, że biorąc pod uwagę jak dużo kategorii mamy do wyboru i tym razem znów uda mi się skorzystać :) Zachęcam do zajrzenia na stronę, wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie, a jeśli można to kto nie lubi czasem zaoszczędzić? :) Ja jako studentka zawsze szukam oszczędności i promocji, Was też zachęcam :)
A teraz chciałabym Wam opowiedzieć o kosmetyku, do recenzji którego zbierałam się od bardzo dawna. Dlaczego tak długo? A no dlatego, że ciągle dawałam mu kolejne szanse i czekałam aż mnie zaskoczy. Niestety nie zaskoczył... Mowa o ekoAmpułce 5 pod oczy marki Pat&Rub, jest to pierwszy kosmetyk tej firmy, który okazał się kiepski - chyba każda marka musi taki w swojej ofercie. Zapraszam na recenzję.
Zacznę od opakowania, jest to mała, prosta i bardzo ładna buteleczka. Osobiście uwielbiam takie minimalistyczne opakowania, niestety dozownik okazał się jego największą wadą, lubi się przycinać lub wyciskać ogromną ilość kosmetyku, z którym nie wiadomo co wtedy zrobić. Nie da się go w żaden sposób "opanować" i z tego co widziałam nie jestem jedyna w tym stwierdzeniu. Skład wydaje się świetny, same naturalne i certyfikowane składniki, to jest to za co uwielbiam markę Pat&Rub - składy! W tym serum znajdziemy:
- Ekstrakt z białej lilii, marapuamy i pfafii - 5% - redukuje ciemne cienie, opuchliznę, wzmacnia skórę pod oczami
- Olej wiesiołkowy* - 3% - zapobiega wysychaniu, łagodzi podrażnienia i stany zapalne skóry, wygładza drobne zmarszczki
- Wyciąg z algi Laminaria ochroleuca* - 2% - nawilża, wspomaga gojenie, chroni przed poparzeniem słonecznym
- Nisko i wysokocząsteczkowy kwas hialuronowy*-1% - wygładza, zapobiega utracie wody, ujędrnia, naturalnie żeluje
- Naturalna kofeina - 0,5% - poprawia mikrokrążenie, ujędrnia
- Naturalna witamina E* - 0,2% - wymiatacz wolnych rodników, działa przeciwzapalnie
- Woda z bławatka - 10%* - działa antyoksydacyjnie, antyseptycznie, łagodząco, zmiękczająco i lekko ściągająco
Wygląda bardzo dobrze, tylko dlaczego pomimo tego nie daje zbyt dużych efektów? Nie mam pojęcia. Borykam się z cieniami i opuchnięciami pod oczami już od bardzo długiego czasu, pomimo mojego nadal młodego wieku, skóra wokół oczu już sprawia mi problemy. Ampułki używam około 2 miesięcy i jedyne co zauważyłam to lekkie nawilżenie okolic oczu. Wielki zawód. To co najbardziej do mnie nie przemawia to wygląd kosmetyku, same widząc zdjęcie na pewno wiecie z czym mi się kojarzy i przyznam, że miałam lekkie opory przed nakładaniem. Mimo to dużym plusem jest szybkość wchłaniania, dzięki czemu nie musiałam zbyt długo czekać przed nałożeniem makijażu. Pomimo całej sympatii do marki Pat&Rub uważam, że ten produkt nie spełnia obietnic producenta, swojej roli oraz pokładanych w nim nadziei, przez co nie jest wart wydania na niego 185 zł. Wielka szkoda, bo bardzo liczyłam, że da świetne efekty tak jak inne ekoAmpułki tej marki, w tym ta do cery suchej i wrażliwej, na którą już od jakiegoś czasu poluję i o której słyszałam niesamowicie pozytywne opinie.
A Wy macie jakieś doświadczenia z tym kosmetykiem?
Pozdrawiam
Jedwabna
wtorek, 30 kwietnia 2013
Pat&Rub - Stymulujący Peeling do ciała Home Spa
Wiele razu już to powtarzałam ale powtórzę raz jeszcze - Uwielbiam peelingi! Wśród nich mam kilka swoich ulubionych, jednym z nich jest ten, który dzisiaj opiszę, czyli Stymulujący Peeling do ciała z serii Home Spa marki Pat&Rub. Prawdziwe cudo!
Jak widzicie powyżej kosmetyk jest zamknięty w bardzo dużym, 450 ml słoju. To co mi się bardzo podoba to to, że nie ma tutaj sztucznie pompowanej objętości opakowania poprzez dawanie dwóch ścianek, jest dokładnie takiej wielkości jaką widzimy. Etykieta jest przejrzysta i czytelna, a jej piękny szafirowy kolor przyciąga wzrok i sprawia, że kosmetyk dobrze prezentuje się w łazience. Na spodzie opakowania znajduje się skład peelingu. Sam kosmetyk jest zabezpieczony folią, dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami go nie otwierał i nie wsadzał do niego palców. Pierwsze co mnie urzekło po otworzeniu to ziołowo-cytrusowy zapach, jest to zapewne zasługą wielości zawartych w peelingu olejów. Na kompozycję tego produktu składają się:
- Sól* - złuszcza
- Cukier trzcinowy* - złuszcza
- Olej słonecznikowy* - wzmacnia bariery naskórkowe, doskonale zmiękcza i wygładza skórę, zwalcza wolne rodniki, działa przeciwzapalnie i normalizująco
- Naturalna witamina E* – zwalcza wolne rodniki
- Emolienty roślinne* - nawilżają
- Olejek grejpfrutowy* - tonizuje, pobudza krążenie
- Olejek cytrynowy* - podnosi ukrwienie skóry, redukuje cellulit, oczyszcza skórę i zamyka pory
- Olejek mandarynkowy*- działa antyseptycznie, uspokajająco, tonizująco
- Olejek rozmarynowy* – pobudza, tonizuje, stymuluje
Kosmetyk ma treściwą i początkowo zwartą konsystencję, która pod wpływem wody robi się lżejsza. Ważne jest to, że poziom "zdzierania" można tutaj samemu stopniować, jeśli chcemy mocnego tarcia nakładamy peeling na bardzo lekko zwilżoną skórę, jeśli chcemy czegoś delikatniejszego nakładamy go na skórę mokrą - co kto lubi i czego potrzebuje. Sama stosuję ten pierwszy sposób i pomimo, że mam skórę wrażliwą to nigdy nic złego mi się nie stało. Moja sucha skóra na ciele wręcz uwielbia ten kosmetyk, po jego zastosowaniu jest idealnie gładka, miękka i świetnie nawilżona. Tak, nawilżona, nie pokryta filmem, który daje łudzące uczucie gładkości tylko na chwilę, jak to mają czasami inne tego typu kosmetyki. Oleje doskonale działają na moje ciało, nie potrzebuję używać żadnych balsamów i maseł, sam peeling w zupełności mi wystarcza. Myślę, że spokojnie można się pokusić o stwierdzenie, że jest to kosmetyk 2w1, czyli peeling i olejek w jednym produkcie. Ja dodatkowo po złuszczaniu, kończę zabieg 10-15 minutową kąpielą, tak jak zaleca producent. Ma to pomóc skórze we wchłonięciu więcej wartościowych składników z olejków i maseł obecnych w kosmetyku. Osobiście używam peelingu raz czasem dwa razy w tygodniu, zależnie od potrzeb. Cena wynosi 99 zł za 450 ml i jest on dostępny na stronie producenta lub w Sephorze. Tak, wiem że cena jest dosyć wysoka, jednak nie zrażajcie się i szukacie promocji i kodów rabatowych, które marka Pat&Rub ogłasza bardzo często. Macie wtedy szanse kupić kosmetyki w o wiele niższych cenach, zdarza się że nawet o 70% taniej, ponieważ marka pozwala na łączenie rabatów i promocji!
Dla zainteresowanych załączam skład kosmetyku:
INCI:
Sucrose, Sodium Chloride, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Dibehenate, Tribehenin, Glyceryl Behenate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Citrus Medica Limonum Peel Oil, Citrus Grandis Peel Oil, Citrus Nobilis Peel Oil, Rosmarinus Officinalis ( Rosemary) Leaf Oil, Citral, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool
Po kliknięciu na składnik przechodzicie do niego i pokazują się produkty marki Pat&Rub, które go zawierają w swoim składzie :)
Przypominam też o trwającym konkursie, w której do wygrania są 3 zestawy kosmetyków Pat&Rub. Zapraszam, bo warto! :)
Pozdrawiam
Jedwabna
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
Mój KWC wśród balsamów do rąk!
Wy
też tak macie, że dopóki czegoś nie wypróbujecie to zazwyczaj
podchodzicie do tego sceptycznie? Ja tak, szczególnie kiedy chodzi o
drogie kosmetyki i nie ma tutaj dla mnie znaczenia czy jest to kolorówka
czy pielęgnacja. Dzisiaj chcę Wam opisać pierwszy z kilku kosmetyków,
do których tak podchodziłam, a podbił moje serce. Mam tutaj na myśli balsam do rąk Pat&Rub z serii rozgrzewającej.
Balsam dostajemy w 100 ml tubie z bardzo wygodną i higieniczną pompką. Dzięki niej możemy wydozować odpowiednią ilość kosmetyku i nic się nie zmarnuje. Etykiety na opakowaniu są proste i czytelne, a co najważniejsze od razu wskazują na pełną naturalność produktu.
Dzięki temu, ze etykieta ma na boku przerwę widzimy ile produktu nam
jeszcze zostało i nie zaskoczy nas jego nagły brak.
Konsystencja balsamu nie jest zbyt gęsta, należy raczej do lekkich
jednak działanie ma lepsze od niejednego, bardzo treściwego kremu do
rąk. Na stronie marki przeczytałam, ze jest to idealny balsam do zmęczonych i suchych dłoni,
czyli idealny dla mnie. Już po pierwszym użyciu ujął mnie szybkim
wchłanianiem i świetnym działaniem. Aktualnie zużyłam go już do końca i
śmiało mogę stwierdzić, że doskonale nawilżył i ukoił moje mocno przesuszone
dłonie. Dzięki zawartości olejków imbirowego, goździkowego i
cynamonowego poprawia krążenie i delikatnie rozgrzewa, czego faktycznie
doświadczyłam, używając go w chłodne dni, nie jest to jednak jakieś
bardzo intensywne uczucie. Na koniec zostawiłam wielki plus tego
kosmetyku, a mianowicie jego zapach. Pachnie obłędnie! Połączenie
pomarańczy z imbirem i cynamonem to absolutny strzał w 10 i za każdym
razem kiedy smaruję dłonie dopieszcza moje zmysły. Koszt tego cuda to 39 zł za 100 m, jednak na stronie Pat&Rub lub na ich profilu FB bardzo często są promocje i kody rabatowe, z których warto skorzystać :) Ja od siebie polecam ten balsam z całego serca, jak dla mnie nie ma sobie równych.
Pozdrawiam



